środa, 7 maja 2014

Namiętna Wigilia

-Sherlock! Co tu się do diabła dzieje...?- zawołałem krztusząc się dymem z kuchni.
-Gotuję.- uciął, nawet na mnie nie spoglądając.
Wracałem właśnie ze świątecznych zakupów. Dziś wigilia u nas, więc trzeba ogarnąć jakoś mieszkanie i jakoś przyozdobić. Ubieranie choinki z bólem serca powierzyłbym Sherlockowi, ale gotowanie!? Zajrzałem do garnka- gotowało się w nim coś podobnego do waniliowego budyniu, ale było gęstsze- Obok, na blacie leżała książka z przepisami. "Sernik" wyczytałem. Nie mógł znaleźć czegoś łatwiejszego? Przecież on nie potrafi gotować- jedyne co zrobił to kawa i kanapki ze starym chlebem.
-Dla kogo to? Na pewno nie na wieczór, bo na to jesteś zbyt leniwy..
-Słyszałem, że jedziesz z Marry do znajomego, więc zaprosiłem sobie gościa. jeśli zgadniesz kto to, to kupię ci prezent pod choinkę.- powiedział, siłując się ze spaloną masą z garnka- wiesz co? pani Houdson to czarodziejka! potrafi zrobić te wszystkie ciasta i potra...
-Co tu tak śmierdzi?- o wilku mowa! Podeszła do Sherlocka i zabrała mu garnek- daj, skończę to za ciebie, bo się wykończysz...
 Sherlock z obrzydzeniem oddał jej garnek i wziął herbatę ze stołu.
-To kto w końcu  przyjeżdża?- spytałem rozkładając choinkę
-Nie mogę powiedzieć- uśmiechnął się do siebie- pomóc ci?
Bez słowa podeszłem do niego i owinąłem go łańcuchem tak, aby nie mógł się wyswobodzić. Dodałem jeszcze lampkami unieruchamiając go. Zgasiłem światło i zrobiłem kilka fotek. Oczywiście wiadomość z moją "choinką" dotarła do Marry, Molly i Lestrade'a .
 Sherlocka zostawiłem tak na około 10 minut- z 10 zdjęć zrobiło się 30, i także powędrowało do znajomych. Na koniec zdecydowałem się na coś szalonego- znienacka pocałowałem Sherlocka w usta, oczywiście to dokumentując. Ku mojemu zdziwieniu odwzajemnił pocałunek.
Gospodyni nie było w kuchni. To dobrze...
Nie przestałąc całować rozwiązałem go z ozdób. Przeszliśmy przez hall, obijając się o wszystko co możliwe. Weszliśmy do sypialni już bez koszulek, i usłyszeliśmy jak ktoś wciąga głośno powietrze. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na panią Houdson- zakrywała swoje uta dłonią stojąc jak wryta. Po chwili ocknęła się i wyszła z pokoju. Ze schodów usłyszeliśmy jej chichot. Ja też nie mogłem się powstrzymać- pocałowałem Sherlocka w policzek i wybuchnąłem śmiechem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz