Wchodzę do laboratorium za starym przyjacielem, i widzę go. Uwielbiam taki typ mężczyzny- wysoki, piękne czarne, kręcone loki, prześliczna twarz- czego chcieć więcej! Podniósł głowę znad mikroskopu i zmarszczył czoło.
-Witaj Mike. Kogo mi przyprowadziłeś?- ten głos jest taki seksowny!
-Hm... To jest John Watson. Wiem, że szukasz współlokatora, więc chciałbym cię z nim zapoznać. Kto wie, może stworzylibyście jakąś więź między sobą? Nie wiem, może przyjaźń?
Hm... przyjaźń? Tylko? Ja już go lubię... Ma takie piękne zielonkawe oczy. Wpatruje się we mnie nimi- analizuje mnie, a ja jego. Tak bardzo się różnimy.
-Muszę napisać do kogoś SMS-a. Ma ktoś pożyczyć telefon?- pyta nagle Sherlock.
-Łap!- wyjmuję swoją komórkę z kieszeni i rzucam mu, a on zręcznie ją łapie. Pisze coś.
-Ja już lecę, poznajcie się- po dłuższym milczeniu odezwał się Mike. Nikt mu nie odpowiedział. Zaraz po wyjściu wspólnego znajomego Sherlock oddał mi telefon.
-Jestem Sherlock, jak już pewnie wiesz- odezwał się -Więc jesteś żołnierzem, a może lekarzem wojskowym? Nie raczej to drugie. Masz siostrę, i brata- zapewne alkoholika. Gdzie byłeś? Afganistan, czy Irak?- spojrzał na mnie pytająco
-Afganistan- odpowiadam powoli, zszokowany prawdą, i już miałem coś powiedzieć, ale on już kontynuował.
-Chyba homoseksualista. Podobasz mi się. Bądź jutro na Baker Street 221B o 13.00. Tam wynajmuję mieszkanie, a widzę, że chciałbyś ze mną zamieszkać- ciągnie pisząc coś na małej karteczce, po czym wstaje bierze długi płaszcz z wieszaka, i podaje mi kartkę. To jego numer telefonu.- Żegnaj!- Wychodzi, a ja nawet nie zdążam się odezwać. Oh... Będzie trudny do rozgryzienia
Pisz dalej ! Świetnie ci to wychodzi! :D
OdpowiedzUsuńDziękuję ^^
OdpowiedzUsuń